Na koncie Białego Domu na platformie X zamieszczono krótkie nagranie z aresztu Metropolitan Detention Center, na którym widać wenezuelskiego polityka ubranego w czarne dresy, z czapką lub opaską na czole, idącego korytarzem w asyście dwóch przedstawicieli antynarkotykowej agencji DEA.
Według telewizji NBC, Maduro prawdopodobnie w poniedziałek (05.01) stanie przed sądem i formalnie usłyszy zarzuty.
Zarzuty wobec Maduro i jego współpracowników
Na Maduro i jego żonie — oraz trzech innych osobach z ich otoczenia, które pozostają na wolności — ciążą cztery zarzuty, w tym uczestnictwo w zmowie narkoterrorystycznej.
Były przywódca oskarżony jest o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA, w tym w ramach współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami FARC i ELN, meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua. Jeśli Maduro zostanie uznany za winnego, grozi mu kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Maduro będzie trzecim przywódcą obcego państwa, który odpowie przed amerykańskim sądem za przemyt narkotyków. Pierwszym był prezydent Panamy Manuel Noriega, aresztowany w 1990 r. w wyniku amerykańskiej inwazji na ten kraj.
Drugim był były prezydent Hondurasu Juan Orlando Hernández, skazany na 45 lat więzienia za wspieranie przemytu kokainy do USA.
W listopadzie Hernández został ułaskawiony przez byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, który twierdził, że był ścigany z pobudek ideologicznych przez administrację jego poprzednika, Joe Bidena.
Tymczasowa władza Delcy Rodríguez
W sobotę Sąd Najwyższy Wenezueli nakazał wiceprezydentce Delcy Rodríguez przejęcie tymczasowej władzy w kraju „w celu zagwarantowania ciągłości administracyjnej i kompleksowej obrony narodu”.
Sędziowie nie orzekli jeszcze o trwałej nieobecności Maduro, co pociągałoby za sobą konieczność rozpisania przedterminowych wyborów w kraju w ciągu 30 dni.
Podczas wystąpienia w wenezuelskiej telewizji Rodríguez potępiła działania USA, twierdząc, że Maduro pozostaje prawowitym prezydentem, oraz domagała się powrotu przywódcy do kraju. Jednocześnie zadeklarowała, że Wenezuela chce „opartych na szacunku” relacji z USA i nie będzie niczyją kolonią.
Reakcja USA i Donalda Trumpa
Trump powiedział dziennikowi „New York Post”, że stacjonowanie sił USA w Wenezueli nie będzie konieczne, jeśli Rodríguez będzie „robić to, czego chcą” USA. Dodał, że przedstawiciele jego administracji odbyli z Rodríguez wiele rozmów i polityczka „rozumie sytuację”.
Zadeklarował jednocześnie, że w przeciwnym przypadku USA są gotowe uruchomić drugą falę uderzeń na Wenezuelę.
Na wcześniejszej konferencji prasowej Trump sugerował, że nie opowiada się za objęciem władzy przez opozycję i jej przywódczynię, laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla, Marię Corinę Machado.
Byłoby jej bardzo trudno zostać przywódczynią. Nie ma poparcia ani szacunku w kraju. Jest bardzo miłą kobietą, ale brakuje jej szacunku
– ocenił.
Prezydent USA ujawnił także, że w wyniku ataku na „fortecę” Maduro zginęli chroniący go Kubańczycy. Wcześniej ogłosił, że USA będą rządzić Wenezuelą do czasu „bezpiecznej, właściwej i rozsądnej transformacji”.
Reakcja społeczności międzynarodowej
Rada Bezpieczeństwa ONZ zbierze się w poniedziałek, na wniosek Kolumbii, poparty przez Rosję i Chiny, by omówić atak USA na Wenezuelę i odsunięcie Maduro od władzy.
Sekretarz generalny ONZ, Antonio Guterres, uznał amerykańską operację w Wenezueli za „niebezpieczny precedens”.
Przywódcy państw europejskich w większości pozytywnie ocenili odsunięcie Maduro od władzy. Najkrytyczniej do operacji wojsk USA odniósł się premier Hiszpanii Pedro Sánchez.
Hiszpania nie uznała reżimu Maduro. Nie uzna jednak również interwencji, która narusza prawo międzynarodowe i pogrąża region w niepewności
– napisał Sánchez na X.







