Również kilka szkół na zachodzie kraju odwołało zajęcia. Zgodnie z przepisami, dyrektor szkoły może zdecydować o zamknięciu placówki, jeśli w ciągu dwóch dni temperatura na zewnątrz wynosi poniżej minus 15 stopni, bądź w salach lekcyjnych temperatura spada poniżej 18 stopni.
Najzimniej było w Suwałkach
Wcześniej szefowa MEN Barbara Nowacka poprosiła dyrekcje placówek edukacyjnych w miejscowościach, gdzie temperatura spadła poniżej minus 15 st. C, a uczniowie i nauczyciele muszą dojeżdżać, o rozważenie czasowego zawieszenia zajęć lub przejścia na naukę zdalną na czas tak silnych mrozów. W poniedziałek najniższą temperaturę w kraju zanotowano nad ranem w Suwałkach, gdzie było minus 27,7 st. Celsjusza. W Warszawie o tej samej porze termometry wskazały minus 18,6 st. C.
Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach w pomieszczeniach, w których odbywają się zajęcia, temperatura powinna wynosić co najmniej 18 st. C. Jeżeli nie jest możliwe zapewnienie takiej temperatury, dyrektor zawiesza zajęcia na czas oznaczony, powiadamiając o tym organ prowadzący.
Obowiązek zorganizowania nauki zdalnej
Jeżeli zawieszenie zajęć trwa dłużej niż dwa dni, dyrektor ma obowiązek zorganizować naukę z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Zajęcia zdalne muszą rozpocząć się najpóźniej trzeciego dnia od zawieszenia i mogą odbywać się zarówno przez system udostępniony przez ministra edukacji, jak i inne narzędzia komunikacji elektronicznej, tak by zapewnić uczniom kontynuację nauki. (PAP)









