Miasto dnia codziennego
Fotografie Rajchela pokazują Mielec w czasie intensywnego wzrostu, od codziennych dojazdów do pracy, przez miejskie uroczystości, po zwyczajne sceny z życia ulicy. Choć autor nie uważał się za zawodowego fotografa, jego prace cechuje świadoma kompozycja i wyczucie chwili. Czarno-białe kadry, przywodzące na myśl estetykę neorealizmu, mają dziś ogromną wartość historyczną i emocjonalną – są zapisem miasta, które zmieniało się na oczach swojego kronikarza.
„Moje miasto” – osobista historia
Eugeniusz Rajchel przyjechał do Mielca w 1952 roku z nakazem pracy i tu założył rodzinę. To właśnie podczas spacerów z najbliższymi powstało wiele prezentowanych dziś fotografii. Wystawa jest więc nie tylko dokumentem epoki, ale także osobistą opowieścią o miejscu, które stało się jego domem.
Więcej niż zwykłe zdjęcia
Zdaniem kustosza nie należy dzielić fotografii na zawodową i amatorską. Spontaniczne, naturalne kadry niosą ogromny ładunek emocjonalny i stanowią dla historyków prawdziwą „kopalnię” wiedzy o codziennym życiu miasta. Zdjęcia budki z lodami, ulicznych scen czy pierwszomajowych pochodów uruchamiają lawinę wspomnień i osobistych historii mieszkańców.
Wystawa, która łączy pokolenia
Ogromne zainteresowanie ekspozycją pokazuje, że to już nie tylko „miasto” autora fotografii, ale wspólna historia mieszkańców. Wernisaż i kolejne spotkania w muzeum stają się przestrzenią międzypokoleniowych rozmów, w których dziadkowie opowiadają wnukom o swojej młodości. Bogate zbiory pozwalają przypuszczać, że cykl „Za Sztreką” będzie kontynuowany w kolejnych odsłonach.
Rozmowę poprowadził: Adam Głaczyński.









