Blokada protestów
W aglomeracji moskiewskiej i w rejonie Petersburga podejmowane są próby zorganizowania akcji protestacyjnych. Lokalne władze odmawiają wydania zgody, powołując się na przepisy sanitarne z początku pandemii, a funkcjonariusze służb i policji pukają do drzwi organizatorów akcji.
Władza nie lubi protestów
W Rosji każdy protest, nawet z najbardziej błahych powodów, jest traktowany jak wystąpienie przeciwko Kremlowi. Zwraca na to uwagę w rozmowie z niezależną telewizją Deszcz rosyjsko – ukraiński politolog Stanisław Biełkowski.
Rosja ostatecznie sformowała się jako totalitarne państwo. Oczywiste jest, że w związku z tym podnosi się poziom represji, który nie wszystkim się podoba. Od czterech lat trwa wielka wojna, która w sposób znaczący uderza w rosyjską gospodarkę i negatywne tendencje ekonomiczne odkładają się
– podkreśla Stanisław Biełkowski.
Odcięci od świata?
Rosjanie w rejonach przyfrontowych coraz częściej nie mają prądu. Ukraińskie drony niszczą sieci energetyczne, stacje przekaźnikowe i instalacje elektrociepłowni. Z tego samego powodu na stacjach paliw brakuje benzyny. W Moskwie od prawie 3 tygodni rwie się internet i telefonia komórkowa. Eksperci tłumaczą, że władza przyucza Rosjan do życia w odcięciu od świata zewnętrznego.








