Jak wspomina obrońca Tomasz Kijowski, nikt przed laty nie przypuszczał, że uda się dotrzeć do grupy zrzeszającej najlepsze zespoły w kraju.
Trudne początki i przełomowa niedziela
Początkowe mecze w piątek i sobotę były dla Sanoczan wymagające i nie do końca udane. Trener Łukasz Miśków przyznał, że po pierwszym spotkaniu zespół znajdował się w trudnym położeniu. Zawodnicy zwracali uwagę na niepotrzebne nerwy, które negatywnie wpływały na jakość gry.
Sytuacja uległa zmianie w niedzielę. Drużyna zaprezentowała wówczas zupełnie inne oblicze, wykazując się dużą skutecznością. Poranny niedzielny mecz z Demonami Nowy Targ został uznany przez Tomasza Kijowskiego za najlepsze spotkanie, jakie drużyna Niedźwiedzi kiedykolwiek rozegrała na Mistrzostwach Polski. Bramkarz Wojciech Kaleniecki zachował w tym kluczowym starciu czyste konto, co dodatkowo przyczyniło się do zbudowania pewność całego zespołu przed finałem.
Klucz do zwycięstwa?
W meczu finałowym zespół Niedźwiedzi zmierzył się z bardzo wymagającym przeciwnikiem, którym był Sielec Sosnowiec. Według relacji zawodników, kluczowy był każdy centymetr tafli. Radek Wojnarowski, środkowy ataku, podkreśla, że mimo iż niektóre drużyny mogły mieć przewagę techniczną, to Sanoczanie okazali się lepsi jako całość. Zawodnicy przygotowywali się do turnieju, trenując kilka razy w tygodniu.
Napastnik Bartłomiej Buczkowicz przyznaje, że choć bardzo liczyli na awans, skala sukcesu jest dla niego „pozytywnym szokiem”. Sukces jest również dowodem na skuteczność pracy trenera Łukasza Miśkowa.
Nowe wyzwania w najwyższej dywizji
Awans do elity to dla zawodników nie tylko powód do dumy, ale także świadomość nadchodzących wyzwań. Krystian Pielech, zdobywca dwóch bramek w meczu finałowym, zaznaczył, że na najwyższym szczeblu czekają silniejsi przeciwnicy.
Fot. P. Olechniewicz








