Rosnące długi szpitali w regionie
Podczas debaty poświęconej kondycji finansowej szpitali powiatowych na Podkarpaciu podkreślono skalę zadłużenia placówek w Lesku, Sanoku i Dębicy. Łącznie wynosi ono około 400 mln zł, co, jak zaznaczano, stanowi poważne wyzwanie dla lokalnych samorządów i systemu ochrony zdrowia.
Do sytuacji w leskim szpitalu odniósł się Wiesław Rygiel z PSL, radny powiatu ropczycko-sędziszowskiego. Przypomniał, że w 2018 roku zadłużenie placówki wynosiło 27 mln zł, natomiast po zakończeniu rządów PiS w powiecie wzrosło do 115 mln zł. Jak zaznaczył, dodatkowym obciążeniem są kredyty zaciągnięte w parabankach na niekorzystnych warunkach.
Spór polityczny o przyczyny kryzysu
Uczestnicy debaty różnie oceniali źródła problemów finansowych szpitali. Damian Szubart z Polski 2050 zwrócił uwagę na likwidację oddziałów położniczych w Sanoku i Ustrzykach Dolnych w czasie rządów PiS.
Z kolei Barbara Puszkarewicz z KO wskazała, że obecna sytuacja to efekt niedofinansowania ochrony zdrowia w ciągu ostatnich ośmiu lat. Podkreśliła, że nie jest możliwe nadrobienie tych zaległości w krótkim czasie.
Innego zdania był poseł PiS Tadeusz Chrzan. Stwierdził, że pogarszająca się sytuacja ochrony zdrowia wynika z ostatnich decyzji politycznych, w tym obniżenia stawek za niektóre świadczenia medyczne w 2026 roku. Dodał, że problemem nie jest zarządzanie szpitalami, lecz brak pełnych rozliczeń Narodowego Funduszu Zdrowia z placówkami za wykonane usługi.
Wiesław Buż z Nowej Lewicy, wicewojewoda podkarpacki, poinformował o trwających rozmowach dotyczących konsolidacji szpitali. Rozważane jest także utworzenie funduszu wspierającego podmioty, które zdecydują się na połączenie.
Natomiast Albert Szałda z Konfederacji powiedział, że jego ugrupowanie ma gotowe rozwiązanie na poprawę sytuacji służby zdrowia w kraju. Jego zdaniem niezbędne jest ograniczenie monopolu Narodowego Funduszu Zdrowia i włączenie prywatnych ubezpieczycieli do systemu.
Panel polityczny prowadził Roman Adamski.








