Okoliczności sprawy
Była już policjantka odpowiadała za bezprawne sprawdzanie w policyjnych bazach informacji na temat mężczyzny, który obecnie jest jej partnerem życiowym. O sprawie stało się głośno w całym kraju. Kinga Bogacz mówiła, że z tego powodu padła ofiarą hejtu w Internecie.
Przed sądem zapewniała, że przeglądała bazy danych w celach służbowych, nieprywatnych. Innego zdania był prokurator Andrzej Dubiel, który podkreślił, że oskarżona sprawdzała policyjne systemy nielegalnie, w sposób nieuprawniony, by znaleźć informacje na temat swojego znajomego.
Wyrok nie jest prawomocny. Obie strony nie wykluczają apelacji.
Uzasadnienie wyroku
Sędzia Stanisław Zych powiedział, uzasadniając wyrok, że zebrane dowody jednoznacznie wskazują, że oskarżona działała bezprawnie, godząc w dobre imię policji.
Sąd podkreślił, że oskarżona nie była karana, miała dobrą opinię jako policjantka, dlatego nie ma potrzeby wymierzania jej kary. Sędzia Zych podkreślił, że oskarżona niewątpliwie zrozumiała konsekwencje swojego postępowania i w przyszłości będzie przestrzegała porządku prawnego.
Stanowiska stron
Prokurator domagał się wymierzenia oskarżonej kary 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i kary grzywny. Obrońca Kingi Bogacz, mecenas Paweł Wilkutowski, chciał uniewinnienia swojej klientki, ewentualnie warunkowego umorzenia postępowania karnego.
Podkreślał, że jako policjantka wielokrotnie dokonywała sprawdzeń osób w policyjnej bazie danych i nie miała z tego powodu stawianych żadnych zarzutów.
Możliwość apelacji
Zarówno prokurator, jak i obrońca nie wykluczyli apelacji od wyroku.
Fot. D. Kapała








