Przyszłość bieszczadzkiej porodówki w Lesku pozostaje niepewna. W najbliższy piątek (05.09) temat będzie omawiany na zamkniętym posiedzeniu komisji, poprzedzającym sesję Rady Powiatu Leskiego.
Oddział ginekologiczno-położniczy, ostatni w Bieszczadach i okolicznych powiatach, miał wznowić działalność 1 września, jednak nadal pozostaje zamknięty. Oficjalnie powodem jest remont, jednak władze powiatu wskazują na poważniejszy problem – brak lekarzy neonatologów.
Wicestarosta leski, Wiesław Kuzio, wyjaśnia, że sytuacja została przedstawiona radnym po spotkaniu w Narodowym Funduszu Zdrowia.
Brak neonatologa oznacza, że bezpieczne porody nie mogą być zapewnione. Dla mieszkanek regionu, oddalonych od najbliższego szpitala o kilkadziesiąt kilometrów, to dramatyczna sytuacja, która budzi strach o zdrowie i życie w nagłych przypadkach.
Jedna z kobiet, która doświadczyła komplikacji okołoporodowych, podkreśla, że bez szybkiej pomocy mogło dojść do tragedii.
Relacja Piotra Olechniewicza.
Tekst P. Olechniewicz









