W Arenie Sanok zakończyło się spotkanie Tauron Hokej Ligi, w którym STS Sanok podejmował GKS Tychy. Dla gospodarzy był to wieczór, o którym będą chcieli jak najszybciej zapomnieć.
Pierwsza tercja ustawiła przebieg meczu
Osłabiony brakiem Biedy, Wilczoka i Kasteczki STS Sanok nie był w stanie nawiązać walki z rywalem. Już pierwsza tercja ujawniła problemy gospodarzy w ofensywie i brak dyscypliny. Dwa wykluczenia – Bukowskiego i Undampy – zostały wykorzystane przez tyszan, którzy schodzili do szatni z prowadzeniem 2:0.
Druga tercja: hat trick, kary i rosnąca frustracja
Druga odsłona miała charakter jednostronny. W 24. minucie GKS Tychy zdobył dwie bramki w odstępie 30 sekund, odbierając sanoczanom resztki nadziei. Przy stanie 0:6 emocje w zespole gospodarzy puściły — doszło do bójki i kary meczu dla Kacpra Niemczyka. Grając w osłabieniu, w tym w sytuacji 3 na 5, Sanok stracił kolejne gole, a Dominik Paś skompletował hat tricka.
Tercja zakończyła się wynikiem 0:8, a trybuny głośno protestowały przeciwko decyzjom sędziów.
Trzecia tercja bez emocji. Tychy dokładają ostatnie trafienie
Trzecia część meczu była już formalnością. GKS Tychy dołożył dziewiąte trafienie na początku tercji — bramkę zdobył Komorski. Frustracja gospodarzy rosła, co zakończyło się kolejną karą, tym razem dla Kowalczuka.









