Rozmowy bez Hezbollahu
Negocjacje są ewenementem, bo oba kraje nie utrzymują ze sobą stosunków od 1948 roku. a ostatni raz miały bezpośredni kontakt 43 lata temu, przy okazji zakończenia oblężenia Bejrutu. Prezydent Libanu Joseph Aoun podkreśla, że rozmowy będą prowadzone wyłącznie przez państwo, z wyłączeniem ugrupowania Hezbollah, czego domagał się Izrael. Hezbollah również je bojkotuje. Wczoraj jego przywódca po raz kolejny próbował odwieść władze Libanu od „darmowych ustępstw na rzecz Izraela” i zapowiedział, że organizacja nie zaprzestanie walki.
Celem jest powstrzymanie ataków
Celem Libanu jest powstrzymanie Izraela przed dalszymi atakami – w tych trwających od początku marca zginęło już ponad dwa tysiące osób, 6 tysięcy jest rannych, a co piąty Libańczyk został przymusowo wysiedlony z terenów atakowanych przez Izrael.
Nacisk Stanów Zjednoczonych
Izrael żąda rozbrojenia Hezbollahu i od tego uzależnia jakiekolwiek rozmowy. Bardzo długo nie zgadzał się na negocjacje z Libanem, nawet pod ostrzałem. Ugiął się dopiero po naciskach Stanów Zjednoczonych. Jak pisze dziennik „Haaretz”, powołując się na źródła rządowe, rozpoczęcie negocjacji jest jedynie taktyką premiera Beniamina Netanjahu, która pozwala mu zyskać na czasie.
Izrael atakuje Liban
Armia izraelska nie zaprzestała ataków na Liban. Co prawda w ostatnich dniach w Bejrucie jest spokojnie, ale już nie na południu kraju, gdzie nasiliły się krwawe walki – od piątku zginęło w nich około 200 osób. Armia izraelska jest blisko zdobycia kluczowego – i symbolicznego dla Hezbollahu – miasta Bint Jbeil. [czyt. Bint Żbejl].








