Rosyjskie groźby wobec Kijowa
Rosja zaostrza retorykę wobec Ukrainy i grozi zmasowanymi atakami na Kijów. Według zapowiedzi miałyby być one metodycznie powtarzane.
Ukraińskie władze odpowiadają, że nie dadzą się zastraszyć. Eksperci wskazują, że rosyjskie groźby mają wywołać wrażenie przede wszystkim na krajach Zachodu, a ich tłem jest m.in. brak sukcesów Rosji na froncie.
Przekaz skierowany do USA
Według opinii pojawiających się w Ukrainie, rosyjska retoryka ma przede wszystkim wywołać reakcję Stanów Zjednoczonych. Wskazywać ma na to fakt, że groźby formułował szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow i przekazał je amerykańskiemu sekretarzowi stanu Marco Rubio.
Kijowski politolog Wołodymyr Fesenko ocenia, że Rosja chce w ten sposób wymusić powrót do tak zwanych rozmów pokojowych na korzystnych dla siebie warunkach.
Rosja chce powrotu do rozmów na własnych warunkach
Jak zaznacza Wołodymyr Fesenko, poprzez zapowiedź eskalacji wojny Rosjanie chcą ponownie zaangażować Amerykanów nie tylko w rozmowy pokojowe, ale także przywrócić — jak to określają — „ducha porozumienia w Anchorage”.
Chodzi o założenie, że Ukraina miałaby wycofać się z całego Donbasu, a Stany Zjednoczone miałyby wywrzeć na Kijów presję w tej sprawie.
Eksperci: to także efekt sytuacji na froncie
Według ukraińskich ekspertów groźby Rosji są również wynikiem jej bezsilności na froncie. Mimo dużych strat perspektywa zdobycia Donbasu pozostaje bardzo odległa, a wojna — przez szerokie użycie dronów — przyjęła charakter pozycyjny.







