Protest przed Sejmem i noc w wozie taborowym
Przedstawiciele Ruchu Społecznego w Obronie Szpitala w Lesku, a także mieszkańcy Leska i okolic kontynuują protest w Warszawie. Noc spędzili przed Sejmem w wozie taborowym przywiezionym z Bieszczad. Jak zapowiadają, nie zamierzają kończyć akcji, dopóki nie uda im się spotkać z premierem i przekazać mu skrzyni z podpisami pod apelem o utrzymanie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Lesku.
Pod dokumentem podpisało się 5677 osób. Protestujący podkreślają, że podpisy wciąż są przy nich, bo nikt z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ich nie odebrał.
Jak powiedział Polskiemu Radiu Rzeszów Duszan Augustyn z Ruchu Społecznego w Obronie Szpitala w Lesku, mieszkańcy nadal chcą rozmowy z szefem rządu. Wczoraj do protestujących wyszła wiceminister zdrowia, Katarzyna Kęcka, ale — według relacji protestujących — nie przedstawiła konkretnych rozwiązań.
Wyszła do nas wiceminister zdrowia, jednak nie usłyszeliśmy żadnych konkretów ani rozwiązań. Plany dla naszego szpitala są w tym momencie utajnione. Dalej chcemy spotkać się z premierem i chcemy, żeby premier dotrzymał obietnicy co do przyszłości szpitala w Lesku
— mówi Duszan Augustyn.
Protestujący chcą gwarancji dla leskiego SOR
Mieszkańcy domagają się utrzymania SOR i jasnych decyzji dotyczących przyszłości leskiego szpitala. Przekonują, że oddział ratunkowy jest potrzebny nie tylko mieszkańcom Bieszczad, ale także turystom odwiedzającym region, Beskid Niski, Sanoczyznę i Pogórze Przemyskie.
Ich zdaniem likwidacja SOR oznaczałaby dłuższy dojazd do pilnej pomocy medycznej. Protestujący wskazują, że szczególnie trudna byłaby sytuacja seniorów, osób przewlekle chorych oraz pacjentów wymagających szybkiej interwencji lekarskiej.
Wóz taborowy jako symbol oczekiwania na pomoc
Nocleg w wozie taborowym miał także wymiar symboliczny. Jak tłumaczy Duszan Augustyn, protestujący chcieli w ten sposób pokazać doświadczenie oczekiwania na pomoc medyczną.
Zdecydowaliśmy się na nocowanie w wozie, ponieważ ten wóz ma symbolikę oczekiwania na wizytę lekarską. Tak jak my czekaliśmy w nocy przed budynkiem Sejmu, tak osoby w szpitalach na SOR oczekują godzinami, żeby otrzymać usługę medyczną
— dodaje Augustyn.
Co dalej ze szpitalem w Lesku?
Sprawa SOR jest częścią szerszej dyskusji o przyszłości zadłużonego szpitala w Lesku. Jednym z rozważanych wcześniej rozwiązań była zamiana Szpitalnego Oddziału Ratunkowego na izbę przyjęć. Prowadzone były także rozmowy o możliwym przejęciu placówki przez Kliniczny Szpital Uniwersytecki w Rzeszowie.
Protestujący ostrzegają, że ograniczenie działalności leskiego szpitala może zwiększyć obciążenie innych placówek — między innymi w Sanoku, Brzozowie, Przemyślu i Rzeszowie. Podkreślają, że chodzi o bezpieczeństwo zdrowotne całego regionu, a nie tylko o przyszłość jednej placówki.







