Współczesny język polski a rola rzeczowników męskich
Rozmawiając o feminatywach, nie sposób pominąć roli rzeczowników rodzaju męskiego. Jak wyjaśnia prof. Maria Krauz, pełnią one w naszym języku dwie kluczowe funkcje. Z jednej strony precyzyjnie wskazują na mężczyzn wykonujących dany zawód lub pełniących określone stanowisko. Z drugiej strony posiadają niezwykle istotny charakter ogólnorodzajowy.
W tym drugim ujęciu rzeczownik rodzaju męskiego oznacza po prostu człowieka, osobę o danej cesze, niezależnie od jej płci. Doskonale obrazują to codzienne komunikaty oraz tradycyjne mądrości. Kiedy słyszymy zdanie „naukowcy odkryli nowy pierwiastek”, nie myślimy wyłącznie o mężczyznach, lecz o ogóle badaczy. Podobnie dzieje się w znanych polskich przysłowiach: „Polak potrafi” czy „mądry Polak po szkodzie” – sformułowania te odnoszą się do wszystkich osób narodowości polskiej uczących się na błędach, a nie tylko do mężczyzn.
Dlaczego żeńskie odpowiedniki budzą tak duże emocje?
Dynamiczny rozwój form żeńskich sprawia, że w powszechnym użyciu coraz częściej pojawiają się słowa takie jak prezydentka, ministra (lub ministerka) czy rektorka. Prof. Krauz zauważa, że to zjawisko naturalnie rodzi pytania o symetrię w strukturze języka. Kobiety coraz głośniej domagają się własnych, systemowych odpowiedników dla prestiżowych i wysokich stanowisk, które przez wieki były utożsamiane wyłącznie z formami męskimi (ten premier, ten minister, ten prezes).
Wprowadzanie feminatywów niesie jednak za sobą pewne konsekwencje semantyczne. Tworzenie par takich jak „wykładowcy i wykładowczynie”, „pisarze i pisarki” czy „lekarki i lekarze” (współczesna grzeczność językowa nakazuje zaczynać od formy żeńskiej) sprawia, że częściowo gubimy wspomniane wcześniej ogólne, integrujące znaczenie wyrazu. Formy te zaczynają funkcjonować w opozycji do siebie, co bywa źródłem językowych i społecznych napięć, ponieważ użytkownicy języka muszą na nowo definiować zasady językowej wrażliwości.
Zdrowy rozsądek i szacunek, czyli czym kierować się w oficjalnych sytuacjach
W obliczu tak dynamicznych zmian, wielu z nas staje przed dylematem: jakich form używać w oficjalnych sytuacjach, aby pozostać w zgodzie z poprawnością i savoir-vivre’em? Zdaniem ekspertki kluczowe są dwie zasady: kierowanie się zdrowym rozsądkiem oraz dbałość o to, by nie urazić uczuć naszych odbiorców. W sytuacjach publicznych, gdy zwracamy się do nieznanego nam bliżej audytorium, warto śmiało sięgać po formy żeńskie i witać na przykład „studentki i studentów” na wykładzie.
Sprawa staje się bardziej zniuansowana, gdy rozmawiamy bezpośrednio z konkretną osobą. Dzisiejsza rzeczywistość językowa jest bardzo zróżnicowana – część kobiet na wysokich stanowiskach stanowczo preferuje tradycyjne formy męskie np. życząc sobie określenia „pani poseł”, podczas gdy inne oczekują stosowania nowoczesnych feminatywów – np. „pani posłanka”.
Jaka jest zatem najlepsza rada dla dziennikarzy i wszystkich osób prowadzących oficjalne rozmowy? Najbezpieczniejszym i najbardziej eleganckim rozwiązaniem jest po prostu zapytanie przed spotkaniem, jakiej formy nasz rozmówca oczekuje. Warto pamiętać, że język jest żywym organizmem, a o jego ostatecznym kształcie nie decydują sami językoznawcy, lecz jego codzienni użytkownicy.
Posłuchaj rozmowy
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z prof. Marią Krauz, językoznawcą z Uniwersytetu Rzeszowskiego.






