„To się wydarzyło w naszym mieście”
W Marszu Ciszy uczestniczyły osoby, które w chwili ataku znajdowały się w pobliżu opactwa. Niektóre z nich widziały, co działo się przed rozpoczęciem mszy.
– Nie do pomyślenia, że to się wydarzyło w naszym mieście – mówi jedna z mieszkanek Jarosławia.
Inna z kobiet przyznaje, że wydarzenia bardzo mocno ją poruszyły.
– Bardzo to przeżyłam. Normalnie cała się trzęsłam – wspomina.
Dla uczestników marszu najważniejsze były pamięć o zmarłym księdzu, modlitwa za poszkodowanych oraz wsparcie dla ich rodzin.
– Po prostu żal. Ogromny żal – mówią mieszkańcy.
Jarosław po tragedii. „To gest solidarności”
Marsz był także wyrazem solidarności lokalnej społeczności. Mieszkańcy chcieli wspólnie przeżyć żałobę i pokazać, że nie pozostają obojętni wobec tragedii, która wydarzyła się w ich mieście.
Wśród uczestników pojawiały się również pytania o bezpieczeństwo. Część osób zastanawia się, jakie działania można podjąć, aby w przyszłości ograniczyć ryzyko podobnych zdarzeń podczas uroczystości i innych wydarzeń publicznych.
Mieszkańcy apelują: nie obwiniajmy całych grup
Rozmowom o bezpieczeństwie towarzyszył również apel o powściągliwość i unikanie odpowiedzialności zbiorowej. Mieszkańcy podkreślali, że zachowanie jednej osoby nie powinno być podstawą do oceniania całych grup narodowościowych czy społecznych.
– Każdy człowiek jest inny. Nie możemy wrzucać wszystkich do jednego worka – mówi jeden z uczestników Marszu Ciszy.
Inny mieszkaniec zwraca uwagę, że po tragedii potrzebne są przede wszystkim konkretne rozwiązania, które pozwolą zwiększyć bezpieczeństwo.
Z uczestnikami Marszu rozmawiał Szymon Taranda:
fot. A. Czarnota







