Posłuchaj rozmowy Szymona Tarandy
Współczesny Język PolskiSufiks „-ka” ma więcej niż jedną funkcję
Jednym ze sposobów tworzenia feminatywów w języku polskim jest wykorzystanie sufiksu „-ka”. Jak podkreśla prof. Maria Krauz, nie należy jednak przypisywać mu wyłącznie funkcji tworzenia nazw żeńskich.
Traktujmy ten sufiks „-ka” jako wykładnik żeńskości również, między innymi, bo on ma wiele, wiele innych funkcji – wyjaśnia językoznawczyni.
Problem pojawia się wtedy, gdy dane słowo może mieć więcej niż jedno znaczenie. Wieloznaczność jest bowiem jedną z charakterystycznych cech języka. Prof. Krauz pokazuje to studentom podczas zajęć.
Jak prowadzę zajęcia ze studentami, to mówię tak: podajcie mi słowo jednoznaczne, które ma tylko jedno znaczenie. I duże problemy z tym mają, bo ja im zawsze drugie znaczenie, przenośne, metaforyczne jestem w stanie do danego słowa podać – mówi.
Jej zdaniem podobne wątpliwości nie powinny jednak blokować procesu tworzenia nowych żeńskich form.
„Magistra” i „ministra” – czy takie formy są poprawne?
Jednym z przykładów jest słowo „magistra”. Choć część osób nadal wybiera określenie „magisterka”, zdaniem prof. Krauz forma „magistra” jest poprawna i ma swoje uzasadnienie językowe.
Mówmy magister, magisterka, jeżeli nie podoba nam się słowo magistra. Mnie się podoba, ale to jest moje prywatne zdanie – zaznacza.
Podobnie wygląda sytuacja ze słowem „ministra”. Zdaniem językoznawczyni nie ma powodów, aby uznawać tę formę za niepoprawną.
To jest dawny łaciński sufiks „-a”, który służy do nazywania żeńskich odpowiedników rodzaju od męskiego. Magister, magistra, więc minister, ministra jak najbardziej. Dlaczego jest niepoprawne? Ono jest poprawnie zbudowane – tłumaczy prof. Krauz.
W języku polskim końcówka „-a” często pojawia się w żeńskich odpowiednikach wyrazów o budowie przymiotnikowej. Możemy mówić między innymi „woźny – woźna”, „radny – radna” czy „chrzestny – chrzestna”. Jednak historia języka pokazuje, że mechanizm ten był wykorzystywany także w innych przypadkach.
Polszczyzna ma długą tradycję tworzenia nazw żeńskich
Jak przypomina prof. Krauz, formant „-a” był wykorzystywany również w dawnych polskich imionach. Przykłady to między innymi Kazimierz – Kazimiera, Władysław – Władysława, Bronisław – Bronisława czy Stanisław – Stanisława.
To był naturalny proces słowotwórczy, więc polszczyzna ma takie tradycje – podkreśla.
Historia języka pokazuje także, że żeńskie odpowiedniki nie zawsze były tworzone według jednego, identycznego schematu. Mamy więc między innymi parę „markiz – markiza”, ale „hrabia – hrabina”.
To pokazuje, że język od dawna korzystał z różnych sposobów tworzenia nazw żeńskich, dostosowując je do systemu i historii polszczyzny.
Nowe słowa najpierw mogą brzmieć nietypowo
Dlaczego więc niektóre feminatywy wciąż budzą opór? Jednym z powodów może być po prostu przyzwyczajenie. Słowa, których wcześniej nie używaliśmy, mogą początkowo wydawać się obce albo pretensjonalne.
Każde nowe słowo, zanim się do niego przyzwyczaić, będzie brzmiało niewygodnie dla naszego ucha – mówi prof. Krauz.
Jednocześnie, jak podkreśla, samo poczucie, że dane słowo „dziwnie brzmi”, nie oznacza jeszcze, że jest ono niepoprawne.
Ze względów systemowych i gramatycznych utworzenie nazwy żeńskiej przez „-a” jest poprawne – zaznacza językoznawczyni.
Prezydentka, prezydent czy prezydenta?
W przyszłości podobne dyskusje mogą dotyczyć również nazw najwyższych funkcji państwowych. Prof. Krauz zwraca uwagę, że polszczyzna może tworzyć różne żeńskie formy.
Być może kiedy prezydentem zostanie kiedyś w Polsce kobieta, to będziemy mogli mówić: prezydent, prezydentka albo prezydenta – zauważa.
Przykładem z życia publicznego może być Hanna Gronkiewicz-Waltz, która pełniła funkcję prezydenta Warszawy. W czasie, gdy sprawowała ten urząd, proces konsekwentnego tworzenia żeńskich odpowiedników nazw funkcji i zawodów nie był jeszcze tak silny jak obecnie.
Feminatywy rozwijają język
Dyskusja o feminatywach nie jest więc wyłącznie sporem o to, które słowo brzmi lepiej. To także rozmowa o tym, w jaki sposób działa język i jak zmienia się wraz ze społeczeństwem.
Feminatywy pozwalają nazywać kobiety wykonujące określone zawody, pełniące funkcje czy zajmujące stanowiska. Ich obecność pokazuje również, że polszczyzna ma wiele narzędzi słowotwórczych i korzysta z nich od wieków.
Feminatywy pozwalają rozwijać nasz język – taki wniosek płynie z rozmowy z prof. Marią Krauz, językoznawczynią z Instytutu Neofilologii Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Audycja „Współczesny język polski” powstaje z myślą o tym, by przyglądać się językowi nie tylko od strony poprawności, ale również jego historii, zmienności i możliwościom, jakie daje nam w codziennej komunikacji.







