Sabotaż i dezinformacja zamiast otwartej wojny
Bezpośredni atak na infrastrukturę państw NATO wiązałby się dla Rosji z ryzykiem otwartego konfliktu z Sojuszem. Dlatego Moskwa wykorzystuje działania poniżej progu wojny – między innymi sabotaż, podpalenia, dywersję na kolei oraz operacje propagandowe i dezinformacyjne.
Szczególnym elementem tych działań jest zastraszanie. Przykładem są incydenty związane z naruszaniem przestrzeni powietrznej Polski, państw bałtyckich i Rumunii, a także przypadki wykorzystania dronów w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy.
Rosyjskie kanały propagandowe wykorzystują również groźby dotyczące możliwej agresji zbrojnej, w tym użycia broni jądrowej.
Polska jednym z celów presji
Analityk i ekspert ppłk rez. Maciej Korowaj zwraca uwagę, że Rosja nie musi planować pełnoskalowej wojny z Polską, aby próbować ograniczać jej zdolność do wspierania Ukrainy.
Jego zdaniem presja może być skierowana przede wszystkim na zwiększanie kosztów ochrony własnego terytorium, utrudnianie transportu pomocy oraz wywoływanie społecznych obaw związanych z bezpieczeństwem.
Ołeksandr Chara, dyrektor Centrum Strategii Obronnych w Kijowie, wskazuje natomiast na ponad 140 różnego rodzaju incydentów, do których w ciągu ostatniego roku doszło w państwach europejskich. W jego ocenie zastraszanie pozostaje jednym z najważniejszych elementów rosyjskich działań wobec krajów wspierających Ukrainę.
Moskwa chce ograniczyć pomoc dla Ukrainy
Według ukraińskiego analityka Ołeksija Jiżaka jednym z podstawowych celów Rosji jest odcięcie Ukrainy od zachodniego wsparcia, zwłaszcza dostaw nowoczesnego uzbrojenia.
Rosja nie może pozwolić sobie na otwartą konfrontację z państwami NATO, dlatego – jak ocenia ekspert – próbuje wywoływać w krajach zachodnich kryzysy wewnętrzne. Wykorzystywane mają być między innymi napięcia społeczne związane z wysokimi cenami oraz próby wpływania na procesy wyborcze.
Chodzi o wzmacnianie istniejących problemów i podziałów, które mogą przekładać się na mniejsze poparcie dla dalszej pomocy Ukrainie.
Drony i próby wywoływania napięć
Sytuację dodatkowo komplikuje nasilająca się jesienią i zimą rosyjska kampania przeciwko ukraińskiej infrastrukturze energetycznej. Ukraina mierzy się między innymi z ograniczonymi zapasami pocisków przeciwlotniczych, w tym przeznaczonych do systemów Patriot.
Eksperci zwracają również uwagę na możliwość wykorzystywania incydentów z dronami do działań propagandowych. Według Ołeksandra Chary jednym ze scenariuszy może być próba przedstawienia ukraińskich bezzałogowców jako narzędzia prowokacji wymierzonej w państwa NATO.
Przykładem była sytuacja z 18 października, gdy ukraiński dron rozbił się na Litwie. Wcześniej bezzałogowiec naruszył polską przestrzeń powietrzną podczas ataku na instalacje naftowe w obwodzie leningradzkim. Według przedstawionej oceny mogło do tego dojść w wyniku działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej.
Rosyjska propaganda próbowała jednak przedstawiać takie zdarzenia jako dowód celowego działania Ukrainy i zaangażowania państw NATO w operacje przeciwko Rosji.
Wschodnia flanka NATO wzmacnia obronę
Ważnym czynnikiem pozostaje poziom przygotowania państw NATO na działania hybrydowe i potencjalne zagrożenia militarne. Ołeksandr Chara ocenia, że spośród największych europejskich członków Sojuszu od 2022 roku szczególnie wyraźnie wydatki na obronę zwiększyły Polska i Niemcy.
Jednocześnie szczególną uwagę zwraca na państwa bałtyckie, które ze względu na niewielkie terytorium mają ograniczoną głębię strategiczną.
Ich bezpieczeństwo wzmacnia jednak obecność wojsk innych państw NATO. Jak podkreślają eksperci, rosyjskie działania hybrydowe będą prawdopodobnie nadal koncentrować się na próbach zwiększania poczucia zagrożenia, wywoływania napięć społecznych oraz osłabiania jedności państw wspierających Ukrainę.







