Rocznica tragicznych wydarzeń
W Wiązownicy w powiecie jarosławskim odbyły się uroczystości upamiętnienia mieszkańców wsi zamordowanych 81 lat temu przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię. 17 kwietnia 1945 roku ukraińscy nacjonaliści bestialsko spacyfikowali polską miejscowość. W masakrze zginęło ponad 100 osób, a około 150 gospodarstw spłonęło. Tragiczne wydarzenia z kwietnia 1945 roku były traumą dla mieszkańców Wiązownicy. We wsi liczącej ponad tysiąc osiemset mieszkańców czterystu stanowili Ukraińcy. Niektórzy z nich brali udział w masakrze na Polakach.
Głos samorządu
To bardzo smutne, bardzo tragiczne wydarzenia i bardzo zawiła historia naszego terenu. Ludzie, którzy mieszkali obok siebie, żenili się, obchodzili wspólnie święta, żyli razem i nagle wojna uaktywniła takie działania, które reprezentowali ukraińscy nacjonaliści. Doszło do sytuacji, do której nigdy nie powinno dojść. Wyciągnijmy z tego lekcję na przyszłość
– powiedział Polskiemu Radiu Rzeszów Krzysztof Strent, wójt Gminy Wiązownica.
Apel o prawdę historyczną
Z apelem do Ukraińców zwróciła się biorąca udział w uroczystości poseł Anna Schmidt.
Jak co roku, gromadzimy się w Wiązownicy, aby wspólnie modlić się i oddać hołd pomordowanym. Dzisiaj apelujemy o prawdę historyczną, o uczciwość i domagamy się przeprosin od Ukraińców. Od Ukrainy, która dąży do tego, aby być w strukturach Unii Europejskiej i wejść do tej cywilizowanej części Europy. Jeszcze raz apelujemy o prawdę, apelujemy o uczciwość, o słowo przepraszam za Wołyń, za Wiązownicę
– mówiła w trakcie uroczystości poseł Anna Schmidt.
Miejsce pamięci i coroczne obchody
W 2013 roku na ścianie kościoła parafialnego w Wiązownicy wmurowano tablicę poświęconą ofiarom mordu, z napisem: „Dla potomnych ku pamięci i przestrodze w rocznicę ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1947”. Od tamtej pory co roku w kwietniu, przy tablicy pamięci, odbywają się uroczystości upamiętniające mord na Polakach.
Relacja Grzegorza Janiszewskiego.
fot. G. Janiszewski








