Posłuchaj:
Podczas urlopu łatwo skusić się na ofertę bliskiego kontaktu ze zwierzętami. Turysta widzi spokojnego słonia, małpę pozującą do zdjęcia albo delfina wykonującego sztuczki. Zwykle nie wie jednak, co wydarzyło się wcześniej i dlaczego dzikie zwierzę pozwala się dotykać lub fotografować setkom obcych osób.
Barbara Łukasz, koordynatorka Rzeszowskiej Grupy Fundacji Viva, podkreśla, że większość turystów nie chce świadomie krzywdzić zwierząt. Problemem jest przede wszystkim brak wiedzy o kulisach takich atrakcji. Sygnałem ostrzegawczym powinno być miejsce, w którym zwierzę nie może odejść, odpocząć ani schronić się przed odwiedzającymi.
Ciemna strona egzotycznych atrakcji
Do popularnych propozycji podczas zagranicznych wyjazdów należą przejażdżki na słoniach, głaskanie drapieżników oraz zdjęcia z małpami, leniwcami i egzotycznymi ptakami. Spokojne zachowanie dzikiego zwierzęcia nie oznacza jednak, że zostało ono oswojone.
Młode słonie mogą być oddzielane od matek i poddawane brutalnemu procesowi ujarzmiania, aby wykonywały polecenia i woziły turystów. Mniejsze zwierzęta bywają osłabiane lub odurzane, dzięki czemu łatwiej wykorzystywać je do zdjęć.
Wątpliwości budzą również delfinaria. Delfiny są zwierzętami społecznymi, które w naturalnym środowisku pokonują nawet sto kilometrów dziennie. W zamkniętym obiekcie nie mogą realizować naturalnej aktywności ani schronić się przed ludźmi. Problemem jest także odławianie zwierząt i rozdzielanie młodych delfinów z matkami.
Bardziej odpowiedzialne są miejsca, w których zwierzęta obserwuje się z dystansu. Nie powinny one oferować dotykania, przytulania, przejażdżek ani pokazów. Zwierzę musi mieć możliwość wycofania się z kontaktu z człowiekiem.
W Polsce zwierzęta też stają się rozrywką
Problem nie dotyczy wyłącznie egzotycznych kurortów. W Polsce zastrzeżenia organizacji prozwierzęcych budzą między innymi przewozy konne na trasie do Morskiego Oka, mini zoo oraz zagrody przy hotelach i obiektach turystycznych.
Zwierzęta mogą być tam narażone na hałas, tłumy i wielogodzinny kontakt z odwiedzającymi. Nie zawsze mają odpowiednio duże wybiegi, właściwą opiekę weterynaryjną oraz miejsce, w którym mogą odpocząć. Szczególnie narażone na stres są króliki, świnki morskie, pisklęta i inne małe zwierzęta, które są noszone, głaskane i fotografowane.
Edukacja powinna polegać na obserwowaniu naturalnych zachowań zwierząt, a nie na traktowaniu ich jak maskotek. Jeżeli zwierzę przez cały dzień pozostaje dostępne dla odwiedzających i nie może odejść, jego potrzeby zostają podporządkowane rozrywce.
Interwencja zaczyna się od zebrania dowodów
Osoba, która zauważy źle traktowane zwierzę, powinna najpierw ocenić sytuację i zadbać o własne bezpieczeństwo. Jeżeli jest to możliwe i legalne, warto zrobić zdjęcia lub nagranie. Należy również zapisać miejsce, datę, nazwę obiektu i ewentualny numer rejestracyjny pojazdu.
W zgłoszeniu trzeba dokładnie opisać to, co budzi niepokój, na przykład brak wody, rany, wychudzenie, brak schronienia lub pozostawienie zwierzęcia w upale.
W Polsce sprawę można zgłosić policji, straży miejskiej, Powiatowemu Inspektoratowi Weterynarii albo organizacji zajmującej się ochroną zwierząt. Za granicą warto szukać lokalnych służb i organizacji prozwierzęcych, które znają miejscowe przepisy oraz procedury.
O nieprawidłowościach można też poinformować biuro podróży, organizatora wycieczki lub platformę rezerwacyjną promującą dany obiekt.
Podaruj dom: Gabryś i Diana czekają na adopcję
W Rzeszowskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt „Kundelek” na nowy dom czeka około pięciomiesięczny Gabryś. To przyjazny szczeniak, który chętnie chodzi na spacery i potrzebuje opiekuna gotowego nauczyć go życia w domu.

Rodziny szuka także Diana, około pięciomiesięczna kotka, która trafiła do schroniska po wypadku. Straciła jedną tylną łapę, ale nie przeszkadza jej to w codziennym funkcjonowaniu. Jest otwarta i przyjacielska. Osoby zainteresowane adopcją mogą skontaktować się ze schroniskiem „Kundelek” w Rzeszowie.








