Myślę, że my wszyscy mamy problem z feminatywami, niezależnie od tego, czy jesteśmy ich zwolennikami, czy nie. To temat, który w ostatnich latach budzi emocje.
– mówi prof. Maria Krauz.
Feminatywy są z nami od dawna
Choć dyskusja o nazwach żeńskich wydaje się stosunkowo nowa, same feminatywy funkcjonują w języku polskim od wieków. Wynika to z budowy polszczyzny, która rozróżnia rodzaj męski, żeński i nijaki.
Nazwy żeńskie powstają jako odpowiedniki nazw męskich i odnoszą się przede wszystkim do zawodów, funkcji, stanowisk czy osób wykonujących określone czynności. Nikogo nie dziwią takie wyrazy jak „artystka”, „pisarka”, „śpiewaczka” czy „stylistka”. Coraz częściej pojawiają się także określenia związane z nowymi profesjami, takie jak „blogerka”, „influencerka” czy „biznesmenka”.
Jak powstają nazwy żeńskie?
Najczęściej feminatywy tworzone są za pomocą przyrostka „-ka”, który od lat jest podstawowym sposobem tworzenia nazw żeńskich w języku polskim. W innych przypadkach wykorzystywane są również końcówki, takie jak „-yni”, czego przykładem są słowa „mistrzyni” czy „marszałkini”.
Zdaniem prof. Marii Krauz mechanizmy słowotwórcze pozostają takie same zarówno w odniesieniu do wyrazów rodzimych, jak i zapożyczonych. Dlatego naturalnie powstają formy żeńskie od nowych zawodów i funkcji.
Jak widać, najczęściej formantem, który w języku polskim służy do tworzenia nazw żeńskich od męskich, jest sufiks „-ka”. Zdecydowanie jest on najczęstszy, ale nie jest jedynym sposobem tworzenia feminatywów.
– wyjaśnia językoznawczyni.
Emocje wokół języka
Nie wszystkie feminatywy są jednak odbierane jednakowo. Niektóre, jak „marszałkini”, zyskały dużą popularność, zwłaszcza gdy ważne funkcje publiczne zaczęły obejmować kobiety. Inne nadal wywołują spory, czego przykładem jest słowo „biznesmenka”.
Prof. Maria Krauz zwraca uwagę, że wybór między nazwą męską a żeńską często zależy od intencji mówiącego. Można podkreślić płeć osoby wykonującej zawód, ale można również zaakcentować przede wszystkim samą profesję. Dlatego zarówno określenie „pani profesor”, jak i „profesorka” może funkcjonować w odpowiednim kontekście.
Posłuchaj rozmowy z językoznawczynią
Rozmowę z prof. Marią Krauz przeprowadził Szymon Taranda.







