Fałszywy dokument o rzekomej zbrodni UPA
Rosyjskie media, w tym Russia Today, poinformowały o odtajnieniu przez FSB dokumentów dotyczących rzezi wołyńskiej. Według opublikowanego meldunku z sierpnia 1943 roku, w lipcu tego samego roku we Włodzimierzu Wołyńskim miało zginąć około 2 tys. Polaków, w tym 11 księży katolickich.
Historycy oceniają jednak, że opisany atak nigdy nie miał miejsca. Dr hab. Jan Pisuliński z Uniwersytetu Rzeszowskiego podkreślił, że UPA zazwyczaj nie przeprowadzała takich operacji w większych miastach, gdzie stacjonowały niemieckie garnizony.
Podobną opinię wyraził prof. Mirosław Szumiło z UMCS, który potwierdził, że nie ma dowodów na istnienie takiej zbrodni.
Dokument FSB znany jest od lat
Publikacja rosyjskich służb nie jest nowym materiałem. Ten sam meldunek FSB opublikowała już w 2024 roku. Wówczas prof. Grzegorz Hryciuk z Uniwersytetu Wrocławskiego określił go jako klasyczną „fałszywkę”, znaną w Polsce od wielu lat.
Zdaniem historyków Rosja wykorzystuje w swojej propagandzie metodę łączenia fałszu z prawdziwymi informacjami, aby zwiększyć wiarygodność przekazu i zaostrzać spory historyczne między Polską a Ukrainą.
Prawdziwe informacje o Kłaczkiwskim w rosyjskiej narracji
W publikacji FSB pojawiają się także informacje dotyczące Dmytra Kłaczkiwskiego, pseudonim „Kłym Sawur”, dowódcy UPA-Północ. Według polskich historyków i IPN był on jednym z inicjatorów ludobójstwa wołyńskiego.
Jan Pisuliński zwrócił uwagę, że część danych dotyczących Kłaczkiwskiego zawartych w rosyjskim materiale jest zgodna z faktami. Dotyczy to m.in. jego roli w strukturach UPA, miejsca zamieszkania oraz informacji o rodzinie.
Według historyka przypomnienie tej postaci przez rosyjską propagandę może mieć związek z planami utworzenia ukraińskiego Panteonu, w którym mogliby zostać upamiętnieni ukraińscy działacze narodowi.







