Kolbuszowa: zabrakło frekwencji
W Kolbuszowej do urn poszło 9 tysięcy 393 uprawnionych. Żeby referendum było wiążące, potrzebna była frekwencja na poziomie co najmniej 14 tysięcy 885 osób.
Oznacza to, że mimo udziału ponad 9 tysięcy mieszkańców głosowanie nie doprowadziło do odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego ani starosty.
Inicjatorzy referendum wcześniej zebrali około 7 tysięcy podpisów. Wśród zarzutów wobec władz powiatu wymieniali między innymi polityczne zależności oraz podporządkowanie rady staroście.

PSL: zabrakło pomysłów
Wynik referendum komentowali podczas konferencji prasowej działacze PSL. Dominik Błaszczyk, dyrektor biura posła Adama Dziedzica, przekonywał, że kampania skupiała się przede wszystkim na krytyce władz.
Zabrakło tutaj konstruktywnej krytyki i pomysłów – mówił Błaszczyk.
Jak podkreślał, mieszkańcy powinni usłyszeć między innymi, co należałoby poprawić w powiecie, jak zdobywać środki i wykorzystywać programy unijne oraz jaki jest pomysł inicjatorów na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia.
Mielec: tym razem zabrakło ważnych podpisów
Do referendum nie dojdzie także w powiecie mieleckim. Komisarz wyborczy odrzucił wniosek o jego przeprowadzenie po zakończeniu liczenia i weryfikacji podpisów.
Do wymaganych 10 tysięcy 512 ważnych podpisów zabrakło 2 tysięcy 358. Pełnomocnik inicjatywy referendalnej Szczepan Lubera przekonywał jednak, że sama idea referendum spotkała się z poparciem wielu mieszkańców.
Inicjatywa była związana między innymi ze sprzeciwem wobec planów konsolidacji szpitala mieleckiego. Starosta mielecki Kazimierz Gacek mówił podczas konferencji PSL, że gdyby temat powrócił, sam chciałby zapytać mieszkańców o zdanie w tej sprawie.
Tymczasem Szczepan Lubera przekonuje, że to włśnie widmo niekorzystnego wyniku referendum doprowadziło starostę mieleckiego do wycofania się z planów połączenia mieleckiej lecznicy z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Rzeszowie.

Pół miliona złotych za niewiążące referendum
W Kolbuszowej referendum zostało przeprowadzone, ale jego wynik nie jest wiążący. Samorząd wydał na organizację głosowania około pół miliona złotych.
W efekcie w obu powiatach obecne władze pozostają na swoich stanowiskach – w Kolbuszowej zdecydowała o tym zbyt niska frekwencja, a w Mielcu inicjatywa zakończyła się na etapie weryfikacji podpisów.







