Protest głodowy w Sanoku. Liczba uczestników wzrosła do 15
Do protestu głodowego w szpitalu w Sanoku dołączają kolejni pracownicy. Jak poinformowała Polskie Radio Rzeszów Małgorzata Sawicka, przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych, w sobotę w głodówce uczestniczy już 15 osób.
Do protestujących dołączyli m.in. ratownicy oraz pracownicy szpitala zrzeszeni w różnych związkach zawodowych. Jednocześnie zaostrzono formę protestu.
W tej chwili jest 15 osób głodujących. Od dzisiaj zaostrzyliśmy formę protestu. Przyjmujemy tylko wodę – powiedziała Małgorzata Sawicka.
Protest rozpoczął się wcześniej z udziałem czterech osób. Wówczas około 30 pracowników deklarowało gotowość do przyłączenia się do głodówki.
Pracownicy idą na dyżury i wracają do protestu
Jak wyjaśnia Małgorzata Sawicka, osoby uczestniczące w głodówce nadal wykonują swoje obowiązki, jeśli zgodnie z harmonogramem przypada im dyżur. Nie przerywają jednak protestu.
Osoby, które są na dyżurze, dalej są na głodówce, ale idą, wykonują swoją pracę i nie przyjmując dalej posiłku, po skończonej pracy wracają na to miejsce, gdzie głodówka się toczy – powiedziała przewodnicząca związku. Protestujący pozostają w szpitalu na noc.
Związkowcy żądają odwołania dyrektorki szpitala
Protestujący podkreślają, że ich postulat pozostaje niezmienny. Domagają się odwołania ze stanowiska dyrektorki szpitala Wioletty Kasperskiej. Zapowiadają, że głodówka będzie kontynuowana do czasu spełnienia tego żądania.
Wcześniej związkowcy jako jeden z głównych zarzutów wobec dyrekcji wskazywali niewystarczającą – ich zdaniem – komunikację z pracownikami dotyczącą restrukturyzacji zadłużonego szpitala. Dyrektorka w czwartek w rozmowie z naszym reporterem odparła zarzuty i deklarowała gotowość do dialogu.
Kolejne osoby chcą dołączyć do głodówki
Według Małgorzaty Sawickiej liczba osób deklarujących gotowość do udziału w proteście nadal rośnie. Jak przekazała, część pracowników zapowiedziała, że dołączy po zakończeniu swoich dyżurów.
Nie jestem w stanie powiedzieć w tej chwili dokładnie, ale myślę, że to jest na pewno ponad 40 osób – powiedziała, odnosząc się do liczby pracowników gotowych włączyć się w protest.
Pierwsi uczestnicy głodówki zaczynają jednak odczuwać jej skutki. Jak przekazała Sawicka, część z nich czuje się gorzej i może wymagać pomocy lekarza. W przypadku konieczności przerwania przez nich głodówki ich miejsce mają zajmować kolejni pracownicy.
Szpital w Sanoku znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Zadłużenie placówki przekracza 200 milionów złotych.
ZOBACZ WIĘCEJ
Protest głodowy w sanockim szpitalu. W poniedziałek rozmowy starosty ze związkowcami
Rozmowy o sytuacji Sanockiego szpitala Starosta sanocki Robert Pieszczoch zapowiedział na naszej antenie rozmowy w poniedziałek ze związkowcami i dyrekcją...








