Pisanka to nie dekoracja. To opowieść
Pisanka to nie dekoracja. To symbol życia, odradzającej się przyrody i świąt Wielkanocy. Jak powiedziała Agnieszka Balawejder, etnolog, główny instruktor WDK w Rzeszowie, dawniej przypisywano jej także magiczne znaczenie – miała zapewniać zdrowie, urodzaj i pomyślność. Pisanki zakopywano w polach, pod drzewami owocowymi, a nawet wykorzystywano w obrzędach związanych z hodowlą zwierząt. Były też formą wyrażania uczuć – dziewczęta wręczały je chłopcom jako znak sympatii.
Tradycyjne techniki i wysoki poziom
W tym roku dominowały dwie najstarsze techniki – batikowa i skrobana. Wymagające cierpliwości, precyzji i doświadczenia. Jury zwracało uwagę nie tylko na samą technikę, ale też na wierność tradycyjnym wzorom.
Jak mówiła przewodnicząca jury Justyna Niepokój-Gil, etnolog z Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, poziom był wyrównany, a wybór trudny. Dlatego przyznano kilka równorzędnych nagród. Liczył się cały zestaw prac, a nie pojedyncza pisanka.
Tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie
Za każdą z nich stoi jednak osobna historia. Dla wielu twórców to rodzinne dziedzictwo. Techniki przekazywane są z pokolenia na pokolenie – najczęściej od mam i babć. Dziś coraz częściej sięgają po nie także młodsi, a nawet dzieci.
Ręka sama prowadzi wzór
– mówią artyści.
Niektóre pisanki powstają godzinę, inne nawet kilka dni. Często nie są szkicowane, rodzą się w wyobraźni. A później trafiają do bliskich, bo jak podkreślają twórcy, najważniejsze są emocje i radość obdarowywania.
Tradycja, która się zmienia
Jak zauważa dyrektor WDK Jakub Izdebski, choć przez lata pisanki były domeną kobiet, dziś coraz częściej tworzą je także mężczyźni. To znak, że tradycja nie tylko trwa, ale też się zmienia.
I choć dawne wierzenia związane z pisankami powoli odchodzą w zapomnienie, jedno pozostaje niezmienne – ich symbolika życia i odrodzenia.
W tym roku w konkursie wzięło udział 46 twórców.








