93-letni lekarz i emeryt nadal w służbie pacjentom
Zbigniew Wlazło jest lekarzem od 66 lat. Mimo swoich 93 lat nadal pozostaje aktywny zawodowo, przyjmując pacjentów jako wolontariusz. Jego energia, empatia i oddanie chorym sprawiają, że dla wielu pozostaje wzorem oraz symbolem poświęcenia i życiowej mądrości. W świecie pełnym komercjalizacji i pseudoautorytetów jest dla wielu drogowskazem pokazującym, czym naprawdę jest człowieczeństwo.
Zapytany o to, dlaczego nie marzy o emeryturze, odpowiada bez wahania.
Zawsze byłem aktywny i staram się to zachować nadal. Emeryturę osiągnąłem w 2002 r., a mamy 2026. Od tej pory jako wolontariusz mogę pracować tak długo, jak zechcę. Wciąż mam jeszcze na tyle sił witalnych. Szare komórki pracują już nie tak jak kiedyś, pamięć nie jest taka sama, ale jeśli umysł się ćwiczy, to nadal można z niego wiele wycisnąć i służyć pacjentom. Od tego czasu nadal przyjmuję wielu chorych.
Pulmonolog z wieloletnim doświadczeniem
Po uzyskaniu specjalizacji z chorób wewnętrznych Zbigniew Wlazło został pulmonologiem.
To było już w latach osiemdziesiątych. Na początku zajmowaliśmy się wyłącznie gruźlicą. W poprzednich pomieszczeniach leczyliśmy około trzystu osób dziennie. Dzisiaj gruźlica stanowi już tylko niewielki ułamek przypadków, z którymi spotykamy się na co dzień. Funkcjonuje jedynie oddział z kilkoma łóżkami dla pacjentów z gruźlicą.
Medycyna kontra gruźlica
Zdaniem lekarza gruźlica niemal zniknęła z pola widzenia dzięki ogromnemu postępowi farmakoterapii. Gdy rozpoczynał swoją pracę zawodową, lekarze dysponowali zaledwie trzema lekami, jednak nie znano jeszcze skutecznych sposobów ich właściwego stosowania.
Przełom nastąpił na początku lat sześćdziesiątych wraz z wprowadzeniem terapii skojarzonej.
Terapia wymagała jednak od pacjentów ogromnej systematyczności i wytrwałości. Leczenie trwało ponad rok, a chorzy codziennie przyjmowali dużą liczbę tabletek. Ich wielkość była porównywana do aspiryny, a dawka dobowa sięgała nawet 25–30 sztuk. Mimo trudności konsekwentne stosowanie zaleceń lekarzy pozwoliło udowodnić, że gruźlica może być skutecznie leczona i wyleczona.
W kolejnych latach medycyna zrobiła następny krok naprzód.
Pod koniec lat siedemdziesiątych otrzymaliśmy nowoczesne leki. Terapia stała się znacznie skuteczniejsza. Nawet pacjentom z lekoopornością mogliśmy już pomóc. Dzięki temu gruźlica stała się wspomnieniem.
Jak kiedyś leczono gruźlicę? Wspomnienia lekarza
Zbigniew Wlazło był ordynatorem oddziału sanatoryjnego. Jak wspomina, idea jego utworzenia narodziła się dzięki profesorowi Hornungowi, pochodzącemu z Kresów Wschodnich, który objął katedrę w Krakowie.
Profesor doszedł do wniosku, że pacjentów należy leczyć nie tylko świeżym powietrzem i odpowiednim żywieniem. W czasach, gdy nie znano jeszcze skutecznych leków przeciwgruźliczych, właśnie na tym opierała się terapia. Sanatorium dzienne przeznaczone było dla chorych, którzy nie stanowili już źródła zakażenia, ale nadal wymagali leczenia.
Pacjenci przychodzili rano na godzinę ósmą. Po badaniu lekarskim otrzymywali śniadanie, a następnie pod ścisłą kontrolą pielęgniarki przyjmowali leki.
W tym tkwił cały sekret sanatorium dziennego. Nikt nie mógł oszukiwać. Nawet zaglądano pacjentom do ust, aby mieć pewność, że połknęli tabletki.
Oddział funkcjonował od 1973 do 1984 r. i, jak podkreśla lekarz, przynosił bardzo dobre efekty terapeutyczne.
93-letni lekarz o nowych wyzwaniach pulmonologii
Mimo wieku Zbigniew Wlazło nadal znajduje się w regularnym grafiku przychodni i przyjmuje pacjentów trzy razy w tygodniu. Nie przestaje również śledzić rozwoju medycyny.
Kiedyś szkolenia odbywały się raz w roku w Zakopanem i organizował je Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc z Warszawy. Dzisiaj wygląda to już inaczej. Gruźlica przestała być chorobą społeczną, a pulmonologia coraz bardziej przypomina inne dziedziny medycyny.
Jak zauważa, przez dziesięciolecia jego pracy zmieniały się także najważniejsze wyzwania stojące przed lekarzami.
Kiedy zaczynałem, dominowała gruźlica. Później coraz więcej było innych chorób płuc. Dzisiaj największym problemem są nowotwory płuc oraz przewlekła obturacyjna choroba płuc.
Tytuł „Senior z pasją”
Ostatnio Rzeszowska Rada Seniorów przyznała panu doktorowi tytuł „Senior z pasją”.
Rozmawia Anna Leśniewska.





![Wypadek autokaru z pielgrzymami z Podkarpacia na Węgrzech. 12 osób nie żyje [AKTUALIZACJA] 6 - Polskie Radio Rzeszów Wypadek autokaru z pielgrzymami z Podkarpacia na Węgrzech. 12 osób nie żyje [AKTUALIZACJA] - Polskie Radio Rzeszów](https://radio.rzeszow.pl/wp-content/uploads/2026/08/Zrzut-ekranu_16-8-2026_111919_www.facebook.com_.jpeg)

