Prawa majątkowe wygasły, ale osobiste nadal obowiązują
Jak wyjaśnia dr Katarzyna Błeszyńska z Katedry Prawa Mediów na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego, po 70 latach od śmierci twórcy utwór trafia do domeny publicznej.
Oznacza to, że można korzystać z dzieła bez zgody autora lub jego spadkobierców – publikować je, rozpowszechniać czy tworzyć adaptacje filmowe. Wygasają jednak wyłącznie autorskie prawa majątkowe.
W naszym systemie prawnym prawo autorskie ma charakter dualistyczny. Oprócz wygasalnych praw majątkowych mamy jeszcze niewygasalne prawa osobiste. One trwają wiecznie – wyjaśnia ekspertka.
Jak dodaje, prawa osobiste chronią więź twórcy z dziełem i nie można się ich zrzec ani ich sprzedać.
Adaptacja musi zachować „ducha” utworu
Zdaniem Błeszyńskiej twórcy adaptacji mają prawo do artystycznej interpretacji, ale powinni pamiętać o konieczności zachowania najważniejszych elementów pierwowzoru.
Każda ekranizacja wprowadza zmiany – dzieło literackie zostaje przełożone na język filmu i obraz. Jednak, jak wskazuje ekspertka, zgodnie z orzecznictwem i doktryną prawa autorskiego należy zachować „ducha” dzieła oraz jego przewodnią myśl.
Ochronie podlega m.in. przesłanie utworu, jego treść i fabuła. Jeśli autor żyje, może sprzeciwić się zmianom, których nie akceptuje. W przypadku twórcy nieżyjącego należy zachować szczególną ostrożność, ponieważ adaptacja powinna nadal pozostawać czytelnie związana z oryginałem.
„Zmiana kostiumu” jest możliwa, ale nie „kręgosłupa moralnego”
Ekspertka podkreśla, że współczesna forma adaptacji klasyki nie musi oznaczać zniekształcenia dzieła. Jako przykład wskazuje film „Romeo i Julia” w reżyserii Baza Luhrmanna z 1996 roku z Leonardo DiCaprio.
Ta wersja została skrócona i przeniesiona do współczesnych realiów, ale – jak zauważa Błeszyńska – zachowała najważniejsze wartości i przesłanie dramatu Williama Szekspira.
W jej opinii w przypadku „Lalki” wykorzystanie faktu, że prawa majątkowe wygasły, nie daje twórcom prawa do zmiany sensu powieści.
Moim zdaniem adaptacja serialu Netflixa wypaczyła sens i przesłanie „Lalki” Prusa i pozostaje w kolizji z rzetelnym wykonywaniem praw zależnych z poszanowaniem praw osobistych nieżyjącego twórcy – oceniła.
Jej zdaniem produkcja mogłaby być przedstawiona jako dzieło inspirowane powieścią, jednak użycie tytułu „Lalka” oznacza odwołanie do konkretnego dzieła i jego renomy.
Prawdziwy dialog prawa autorskiego z domeną publiczną polega na zrozumieniu uniwersalnego sensu dzieła, a nie wypaczaniu jego treści i przesłania. W tym przypadku twórcy poszli o krok za daleko – powiedziała ekspertka.
Spadkobiercy mogliby dochodzić ochrony praw
Błeszyńska zaznacza, że teoretycznie możliwe byłoby wystąpienie z powództwem o naruszenie osobistych praw autorskich. W przypadku Bolesława Prusa prawdopodobnie nie ma jednak spadkobierców, którzy mogliby podjąć takie działania.
Może też jednak wystąpić stowarzyszenie twórców właściwe ze względu na rodzaj twórczości – wskazała.
Jednocześnie ekspertka podkreśliła, że nawet brak postępowania prawnego nie oznacza pełnej dowolności w traktowaniu klasycznych dzieł.
Nie znaczy to, że można deformować spuściznę narodową – zaznaczyła.




![Atak nożownika na terenie opactwa w Jarosławiu. Jedna osoba nie żyje, cztery osoby ranne! [AKTUALIZACJA] 5 - Polskie Radio Rzeszów Mniej tragedii na drogach Podkarpacia](https://radio.rzeszow.pl/wp-content/uploads/2026/01/policja-plecy-120x86.jpg)
![Atak nożownika na terenie opactwa w Jarosławiu. Jedna osoba nie żyje, cztery osoby ranne! [AKTUALIZACJA] 6 - Polskie Radio Rzeszów Atak nożownika na terenie opactwa w Jarosławiu. Jedna osoba nie żyje, cztery osoby ranne! [AKTUALIZACJA] - Polskie Radio Rzeszów](https://radio.rzeszow.pl/wp-content/uploads/2026/01/policja-plecy.jpg)

