Posłuchaj relacji Weroniki Wilczyńskiej-Ortyl
Od Marszu Ciszy do głośnego protestu
„Polska dla Polaków”, „NIE dla inwazji imigrantów” czy „Polak w Polsce gospodarzem” – takie hasła towarzyszyły uczestnikom pikiety antyimigracyjnej, którzy zebrali się na jarosławskim rynku.
Zaledwie dwa tygodnie wcześniej z tego samego miejsca wyruszył Marsz Ciszy. Był on wyrazem refleksji i żałoby po tragedii, do której doszło w tamtejszym opactwie sióstr benedyktynek. Tym razem uczestnicy postanowili zabrać głos w inny sposób, publicznie wyrażając swoje obawy dotyczące bezpieczeństwa i kontroli migracji.
Jak wyjaśniał poseł do Parlamentu EuropejskiegoTomasz Buczek, wcześniejszy marsz odbywał się w czasie żałoby, dlatego nie był to odpowiedni moment na manifestację o takim charakterze.
Wtedy nie była odpowiednia okoliczność na tego rodzaju manifestacje. Dzisiaj jest dobry czas na to, by pewne rzeczy, o których od dawna mówimy, czyli kontrolę migracji, wypowiedzieć głośno – mówił europoseł.
Apel o bezpieczeństwo i kontrolę granic
Uczestnicy pikiety podkreślali, że przyszli na rynek przede wszystkim po to, by upomnieć się o bezpieczeństwo. Dla części z nich tragedia w opactwie sióstr benedyktynek miała szczególnie osobisty wymiar.
Znaliśmy osobiście księdza, który został brutalnie zamordowany i to nas dotknęło szczególnie – mówili mieszkańcy.
Zebrani apelowali o wyciągnięcie wniosków z tragicznych wydarzeń. Wśród ich postulatów znalazły się wzmocnienie kontroli na granicach oraz dokładniejsze sprawdzanie osób przyjeżdżających do Polski – w tym tego, kim są, w jakim celu przybywają i jakie mają zamiary.
Według uczestników manifestacji kwestie te powinny być przedmiotem większej uwagi ze strony władz.
„Polska to mój dom”. Głos mieszkającej w Jarosławiu Czeszki
Podczas pikiety wybrzmiał również głos przypominający, że dyskusja o migracji dotyczy także osób, które od lat mieszkają i pracują w Polsce, a swoją przyszłość związały z tym krajem.
Pani Monika, Czeszka mieszkająca w Polsce od prawie 30 lat, przyznała, że niektóre hasła pojawiające się podczas manifestacji są dla niej bolesne.
Słysząc hasła takie jak »Polska dla Polaków«, jest to dla mnie bolesne – powiedziała mieszkanka Jarosławia.
Jak zaznaczyła, zgadza się z wieloma postulatami dotyczącymi bezpieczeństwa. Jednocześnie przypomniała, że Polacy również mieszkają poza granicami kraju i oczekują tam gościnności.
Rozmówczyni Polskiego Radia Rzeszów zwróciła też uwagę na własne doświadczenia związane z procedurą uzyskania obywatelstwa. Jak relacjonowała, jej wniosek o przyznanie polskiego obywatelstwa nie został rozpatrzony pozytywnie. Zestawiła tę sytuację z przypadkami osób przybywających z Ukrainy, które otrzymały możliwość uzyskania obywatelstwa.
Polska to mój dom i pierwsza poszłabym walczyć o nią – podkreśliła pani Monika.
Podpisy przeciwko współpracy partnerskiej ze Skolem
Podczas manifestacji przeprowadzono również zbiórkę podpisów pod wnioskiem o zerwanie współpracy partnerskiej Jarosławia z ukraińskim miastem Skole.
Jednym z argumentów przywoływanych przez organizatorów akcji jest obecność w Skolem pomnika Stepana Bandery, przywódcy frakcji OUN-B, związanej ze zbrodniami na ludności polskiej na Wołyniu.







