Radni alarmują o możliwych zmianach
Sprawę nagłośniła radna Urszula Tatys, która przekazała, że władze miasta planują zamknięcie domków wystawowych i ograniczenie możliwości parkowania w okolicy. Jej zdaniem to próba zniwelowania straty, którą przynosi utrzymanie hali.

Obawy sprzedawców i sytuacja najemców
Wzburzeni są także sprzedawcy, którzy obawiają się utraty pracy. Pojawiają się również zarzuty, że władze Stalowej Woli nie proponują wystawcom innego miejsca do sprzedaży produktów. Dla wielu z nich handel to jedyne źródło utrzymania. Jedna ze sprzedawczyń, będąca najemcą w hali, zgłosiła ponadto, że w przeciwieństwie do lat poprzednich, latem nie może ustawić stoiska przed budynkiem, mimo takich chęci.
Stanowisko wiceprezydenta miasta
Na spotkanie przyszedł wiceprezydent miasta Tomasz Miśko, który zaprzeczył doniesieniom radnych. Podkreślił, że urząd miasta nie planuje zamykać targowiska i dodał, że planowana jest rewitalizacja placu, która będzie dyskutowana z handlującymi. Spotkanie w tej sprawie zaplanowano wstępnie na przyszły tydzień.
Co do handlu przed budynkiem hali przez osoby wynajmujące miejsca wewnątrz, samorządowiec stwierdził jednak, że decyzja o pozostaniu w hali została podjęta przez większość najemców i miasto nie sprzeciwi się ich decyzji.

Oświadczenie wiceprezydenta
Wiceprezydent Stalowej Woli później tego samego dnia (17.04) opublikował na stronie urzędu miasta oświadczenie, w którym zarzucił radnym rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o rzekomym zamknięciu targowiska i tym samym wprowadzanie handlujących w błąd. Skrytykował też jednego z obecnych na miejscu radnych za użycie wulgaryzmów i porównanie funkcjonowania hali owocowo-warzywnej do domu publicznego. Dodał, że miasto bada możliwość podjęcia wobec samorządowca kroków prawnych.
Relację przygotował Mikołaj Tomasiewicz.








