Mielec – serce operacji gaśniczej
W obliczu rozległych pożarów na Lubelszczyźnie do akcji wkroczyły wyspecjalizowane jednostki lotnicze z Mielca. Samoloty typu Dromader wykonują intensywne loty gaśnicze, zrzucając wodę na zagrożone obszary. Kluczową rolę w tej operacji pełni mieleckie lotnisko, które stało się głównym punktem logistycznym.
To właśnie tutaj maszyny wracają na tankowanie, uzupełnienie środków gaśniczych oraz bieżący serwis. Sprawne funkcjonowanie tej bazy pozwala na utrzymanie wysokiej intensywności działań w powietrzu.
Najbliższym zbiornikiem wodnym wykorzystywanym przez samoloty gaśnicze jest akwen w Turbi pod Stalową Wolą. To z niego Dromadery pobierają wodę, by jak najszybciej wrócić nad ogień.
Ryzyko wpisane w zawód
Akcja gaśnicza niesie ze sobą ogromne zagrożenie, o czym przypomina tragiczna śmierć jednego z pilotów. Jak podkreślają przedstawiciele Mieleckich Zakładów Lotniczych, była to bolesna strata dla całego środowiska lotniczego.
Dromaadery stacjonują w bazach leśnychy. Mamy 19 baz, 21 samolotów w polsce i jedną bazę w Niemczech. Ten Pilot nie był akurat z Podkarpacia, ale my nie rozróżniamy, jest naszym kolegą. To bardzo duza tragedia i ból dla świata lotniczego
– powiedziała Zofia Kowalska, członek zarządu MZL.
Lotnicze akcje gaśnicze wymagają nie tylko doskonałych umiejętności, ale również odporności psychicznej i gotowości do działania w ekstremalnych warunkach.
To praca, która wymaga ogromnego poświęcenia i niesie za sobą duze ryzyko
– powiedział Grzegorz Walczak, dyrektor operacyjny MZL.
Szkolimy tych pilotów tak by wykonywali akcje bezpiecznie. To fachowcy z największym doświadczeniem, opanowani i niezastąpieni.








